Aktualności

Relacja z koncertów na Dużej Scenie

2018-08-05 04:30:00

2 sierpnia na Dużej Scenie zagrali:

3 sierpnia na Dużej Scenie zagrali:

4 sierpnia na Dużej Scenie zagrali:

 

fot. Lucyna Lewandowska

Sobota, 4 sierpnia


 

HOPE

 

To wspaniały czas dla Hope! Muzycy są w szczytowej formie! Energia litrami wylewała się z Dużej Sceny. Idealne rozpoczęcie ostatniego dnia festiwalu. Utwory Hope inspirowane są twórczością zespołu Korn, Limp Bizkit, czy Suicidal Tendencies. Zresztą, z dwoma ostatnimi muzycy grali na jednej scenie. Tłusty bas, agresywne gitary, wkradające się skrecze z gramofonu i mocna perkusja. Trudno przy takiej muzyce ustać w miejscu. Kapela sięgnęła po swoje najlepsze kawałki – Kut Da Bullshit, It’s Like That, i Go(Vid)Ahead. Mocny, dynamiczny koncert!    

 

Informacje o Zespole

 

fot. Damian Mekal

 

fot. Damian Mekal

 

fot. Stanisław Wadas

 

HENTAI CORPORATION

 

Energetyczni. Takie słowo przychodzi na myśl od razu po zetknięciu z Hentai Corporation. Szalona muzyka wykonywana przez Czechów oscyluje pomiędzy klasycznym rock’n’rollem, a czymś z połączenia stoner rocka i zupełnej alternatywy. Muzycy zaczęli od mocnych bębnów, których wyraziste brzmienie poruszyło publikę pod sceną. Gitarowe riffy oparte na power chordach tworzyły bogatą, muzyczną przestrzeń razem z klawiszami, czasami wprowadzającymi harmonię, a czasami atakującymi elektrycznymi dźwiękami. Do tego Radek Škarohlíd na froncie, którego śpiew przypominał sinusoidę: raz wchodził na niskie rejestry, żeby za chwilę zmienić wokal na czysty. Hentai Corporation zasłużyli na miano jednej z największych niespodzianek tegorocznego festiwalu.  

 

Informacje o zespole

 

fot. Szymon Aksienionek

 

 

fot. Szymon Aksienionek

 

fot. Szymon Aksienionek

 

COUNTERFEIT

 

W końcu polscy fani, a raczej fanki (bo to ich krzyk był najgłośniejszy) - doczekały się. Zespół, który w zeszłym roku dał prawdziwe show na Małej Scenie, znów zagrał powyżej oczekiwań! To niesamowite, że młode kapele dalej mają ku czemu się buntować i potrafią trzeźwo spoglądać na otaczający ich świat. To wszystko zawarte jest w muzyce Counterfeit. Mocno gitarowej, krzykliwej, młodzieńczo chaotycznej, lecz chaotycznej w dobrym tego słowa znaczeniu. Pozbawionej schematów i wytycznych. Chłopaki grzeją rocka z sercem, a Jamie Campbell Bower z taką charyzmą ma szansę na zostanie naprawdę kultowym frontmanem. W końcu przecież nie każdy ma odwagę skoczyć w publikę!

 

Informacje o zespole

 

fot. Marcin Michoń

 

fot. Stanisław Wadas

 

fot. Stanisław Wadas

 

SOULFLY

 

Max Cavalera wie jak rozpętać metalową burzę! Gdy tylko zabrzmiało „Frontlines”, tłum pod sceną ruszył do boju! Cavalera zresztą cały czas dyrygował publicznością do formowania ściany śmierci, czy pędu w circle pit. Przy kolejnych utworach, a były to właściwie same klasyki grupy („Prophecy”, „Fire”, „Back to the Primitive”) trudno było znaleźć kogoś, kto nie załapał groove metalowych rytmów. Świetne, widowiskowe solówki Marca Rizzo, dynamiczne i mocne bębny Zyona Cavalery, no i niesamowita charyzma jego ojca – Maxa Cavalery, który tego dnia obchodził urodziny i przed koncertem publiczność odśpiewała mu „Happy Birthday”, a Jurek Owsiak podarował koszulkę polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Przy bisie Cavalera wyszedł w urodzinowej koszulce i zagrał z zespołem Jumpdafuckup. Prawdziwe szaleństwo pod sceną pokazuje, że Soulfly zagrało jeden z najlepszych występów na tegorocznym festiwalu.   

 

Informacje o zespole

 

fot. Damian Mekal 

fot. Stanisław Wadas

 

fot. Stanisław Wadas

 

ALPHA BLONDY

 

Celebracja muzyki reagge w wykonaniu Alpha Blondy przekona każdego osobnika nastawionego sceptycznie do tej muzyki. Koncert rozpoczął nastrojowy instrumentalny wstęp, podczas którego gitarzyści pozwolili sobie na improwizację. Po chwili wszedł Alpha Blondy i Pol’and’Rock zaczął się bujać. Uspokajający i wyciszający koncert przeniósł publiczność do łagodnej krainy. Każdy mógł na chwilę przystanąć i delektować się obecnością na festiwalu, wspomnieniami, których nic nigdy nie wymaże i docenić ludzi, którzy go otaczają.

 

Informacja o zespole

 

fot. Marcin Michoń

 

fot. Stanisław Wadas 

fot. Stanisław Wadas

 

LAO CHE

 

„Śniłem o kosmosie, co szerokim kołem mija, chlebem i kołem łamiących się społem” – zaczął wokalista Lao Che, Hubert Dobaszewski. „Zbieg z Krainy Dreszczowców” rozpoczął jeden z najbardziej wyjątkowych koncertów na festiwalu. Grupa Lao Che roztoczyła tajemną aurę. Magia dźwięków uwodziła, wzbudzała emocje, poruszała. Hubert Dobaszewski jak w transie wyśpiewywał, czasem deklamował. Znajdował się w swoim świecie. W ten świat weszła też publiczność. Lao Che zagrało kawałki zarówno ze swojej ostatniej płyty Społeczeństwo Obywatelskie, jak i ze starszych albumów. Usłyszeliśmy „United Colours Of Armagedon”, „Nie Raj”, „Dym”, „Bajka o Misiu (tom pierwszy)”, czy odśpiewaną przez wszystkich „Wojenkę”.  

 

Informacje o zespole

 

fot. Grzegorz Adamek

 

fot. Grzegorz Adamek

 

fot. Grzegorz Adamek

 

AGATA KARCZEWSKA

 

Niepozorna dziewczyna stanęła na Dużej Scenie, wzięła do ręki gitarę i zaczęła grać. Jej hipnotyzujący głos zatrzymał publikę w miejscu. Przygotował wszystkich do pożegnania 24. Festiwalu Pol’and’Rock. Agata Karczewska pojawiła się na scenie tylko na chwilę, ale pozostawiła sporą garść refleksji i swoją skromną osobą wyraziła wszystko to, co na festiwalu najpiękniejsze.

 

fot. Damian Mekal

 

fot. Igor Kohutnicki

 

Informacja o artystce 

 



fot. Marcin Michoń

Piątek, 3 sierpnia



RUST

Chłopaki z RusT Nadawał konkretnego tempa przy utworach zbudowanych na tradycyjnych hard rockowych schematach. Pojawił podążają współczesną modą na granie muzyki inspirowanej latami 60-tymi i 70-tymi. Zespoły mniej znane, wyłonione z eliminacji często mają jednak problem z nawiązaniem kontaktu z publiką.

Dzięki Michałowi Przybylskiemu na wokalu, który jest bardzo wyrazistą postacią, poznańska kapela rozgrzała zgromadzonych pod sceną. Dużą rolę odgrywał także perkusista, Jakub Martuzalski. Nadawał konkretnego tempa przy utworach zbudowanych na tradycyjnych hard rockowych schematach.

Pojawił się też m.in.: cover zespołu The Who „My Generation”. RusT zagrali energetycznie, żywiołowo, w sam raz na rozpoczęcie drugiego dnia koncertów.

Informacje o zespole


fot. Damian Mekal


fot. Stanisław Wadas



SNOWMAN

Snowman to kolejna grupa wyłoniona z eliminacji. W odróżnieniu od swoich poprzedników, zagrali nieco spokojniej, ale równie intrygująco. Ciekawe, nieoczywiste brzmienie zawarte w piosenkowych, lecz bardzo niebanalnych kompozycjach. Świetnie zabrzmiały „Mów do mnie”, czy „Spadam z nieba” zagrane na rozgrzanie publiczności. „Znów jesteś sobą” dostarczył mnóstwo pozytywnej energii, a motyw ze wspólnym pogwizdywaniem do rytmu, zbliżył do siebie festiwalowiczów i muzyków. Zespół udanie przyciągnął swoją uwagę właśnie dzięki chwytliwym refrenom, a pod sceną uformował się spory tłumek.  

Informacja o zespole 


fot. Szymon Aksienionek.


fot. Piotr Barbachowski


fot. Szymon Aksienionek



BOOZE & GLORY

Nie chce się wierzyć, ale to pierwszy czysto punk rockowy zespół na festiwalu w tym roku! Booze & Glory zagrali szybko i drapieżnie! Melodyjne utwory zbudowane na gitarowych akordach i power chordach zachęcały do rzucenia się w szalone pogo. Perkusista nadawał hardrockowych elementów opierając swoją grę na rytmicznym uderzaniu w tomy. Gitary uzupełniały się wzajemnie tworząc przestrzenną ścianę dźwięku. Nie zabrakło zespołowych szlagierów, takich jak „Leave The Kids Alone” i „London Skinhead Crew”. Prawdziwa jazda bez trzymanki! Na takich koncertach nie szkoda siniaków i zniszczonych butów!

Informacja o zespole


fot. Bartek Muracki


fot. Bartek Muracki


YOU ME AT SIX

Grupa z Anglii dała z siebie wszystko! Na początku koncertu wokalista Josh Franceschi zapytał publiczności, czy są gotowi. I byli! Wraz z dźwiękowym pociskiem wysłanym ze sceny, tłum fanów zaczął rytmicznie podskakiwać. Twórczość You Me At Six ma idealne utwory, do których można się wyszaleć. Oparte na prostych, acz widowiskowych zabiegach zmianach statycznego rytmu w galop. Muzycy zagrali między innymi „Fresh Start Fever”, „Room to Breathe”, czy „3AM”. Podczas koncertu strażacy z OSP Żary wjechali wozem pod scenę i polali publiczność!

Informacja o zespole


fot. Anna Migda


fot. Anna Migda



NOCNY KOCHANEK

Ci goście wiedzą jak robić show! Prawdziwe, metalowe show, mimo, że podane z przymrużeniem oka. Muzykom, którzy odebrali Złotego Bączka za ubiegłoroczny koncert na Dużej Scenie, udało się powtórzyć, jak i nie przebić koncert z Przystanku Woodstock w 2017 roku. Był i „Andżeju” na początek, „Poniedziałek”, „Zdrajca Metalu”, „Smoki i Gołe Baby”, „Dziewczyna z Kebabem” oraz premierowy utwór, który ukaże się na nowej płycie zespołu w styczniu - „Czarna czerń”! Nie zabrakło też Zenka z Kabanosa w mrożącym krew w żyłach „Diable z piekła”. Krzysiek Sokołowski zaciągał wokalem tak dobrze jak Bruce Dickinson, czy Rob Halford, którego zespół notabene wystąpił po Kochankach. Majstrak, Kozanowski i Pochwała zasuwali na wiosłach, aż miło, nie stroniąc od technicznych solówek i trikowych zagrywek. A Żurek, nowy perkusista, dodawał wiele elementów od siebie. Publiczność była zahipnotyzowana jeszcze przed koncertem, więc pełno było skakania, klaskania, rytmicznego podrygiwania głowami i oczywiście śpiewania, a nawet przekrzykiwania Sokołowskiego. Takie występy zdarzają się raz na milion!   

Informacja o zespole


fot. Damian Mekal


fot. Stanisław Wadas


fot. Stanisław Wadas



JUDAS PRIEST

Kiedy Jurek Owsiak zapowiedział, że brytyjska legenda metalu wystąpi na Pol’and’Rock, wielu specjalnie przyjechało właśnie na ten koncert. I nie zawiedli się, bo zespół dał z siebie wszystko...

Przeczytaj całą relację!

Informacja o zespole


ARCH ENEMY

Miażdżący riff, fenomenalny growl, niesamowite solówki – było perfekcyjne! Arch Enemy to bez żadnych wątpliwości zespół koncertowy. Dzisiaj pokazali genialny pokaz swoich możliwości – zaangażowania, diabelskiej energii, która zaraziła Festiwalowiczów pod sceną. Zespół osiągnął zwycięstwo – nagrodą była ogromna publiczność, czuć było zmęczenie po siermiężnej dawce turboszybkich dźwięków. A zmęczony fan to szczęśliwy fan. Wniosek jest jeden - na ich koncercie aż kurzyło się od szczęścia!

Informacja o zespole


fot. Anna Migda


fot. Piotr Barachowski



BALKAN BEAT BOX

Na zakończenie pierwszego dnia pod Dużą Sceną rozbrzmiała prawdziwa dyskoteka! Chłopaki z Balkan Beatbox od samego początku złapali porozumienie z publicznością. Oparte na bałkańskich rytmach utwory z pogranicza dub, reggae i world music, rozruszały tłum pod sceną. Dawka świetnych, tanecznych kawałków sprawiła, że pod sceną wrzało!

Informacja o zespole


fot. Stanisław Wadas


fot. Stanisław Wadas


fot. Damian Mekal



Czwartek, 2 sierpnia



DUBIOZA KOLEKTIV

Zespoły otwierające festiwal zawsze mają szczęście! Tłumy pod sceną, które są w pełni sił i energii. Taki też był koncert 7-osobowej kapeli z Bośni. Festiwalowej publiczności nie przeszkadzał upał. Przy „Volio BiH” cały tłum zaczął skakać i tak zostało do końca koncertu. Zespół zaprezentował błyskotliwą mieszankę hip-hopu, reggae, muzyki dub, punku i rocka. To wszystko okraszone bośniackim folkiem. Na rozpoczęciu syntezator mowy w polskim języku przekazał publiczności informację o nakazie dobrej zabawy. Myślę, że i bez tej informacji, tłum pod sceną szalałby jak na bałkańskiej dyskotece!

Informacja o zespole


fot. Stanisław Wadas


fot. Damian Mekal


fot. Stanisław Wadas



THE INSPECTOR CLUZO

Przed koncertem Jurek Owsiak minutą ciszy uczcił niedawno zmarłą wokalistkę zespołu Maanam, Korę. „Kora będzie w naszych sercach do końca świata i o jeden dzień dłużej” – powiedział. Po jego słowach na telebimie wyświetlono nagranie koncertu z Maanam podczas Przystanku Woodstock w 1999 roku w Żarach. Kora, czyli Olga Aleksandra Sipowicz z domu Ostrowska, była jedną z najwybitniejszych polskich piosenkarek rockowych. W latach 1976–2008 śpiewała w zespole Maanam, z którym stworzyła takie utwory jak „Krakowski Spleen”, „Cykady na cykladach”, „Kocham Cię kochanie moje”.

Po uczczeniu Kory, na scenę wyszło dwóch muzyków z Francji. Wyposażeni w perkusję i gitarę zaczęli grać po wstępie wokalisty, który podkreślił to, że muzycy są farmerami i ma to ogromne znaczenie w ich twórczości. Rozpoczęli od „A Man Outstanding in his Field”. Powolny riff nieco onieśmielił rozgrzaną po koncercie Dubioza Kolektiv publiczność. Po chwili jednak festiwalowicze załapali tempo koncertu. Francuscy muzycy grali w starym, rockowym stylu. Brzmienie gitary inspirowane Led Zeppelin, Laurent Lacrouts z trochę dylanoskim sposobem śpiewu skakał po tonacjach, a perkusista żonglował tempem. Świetny, klimatyczny koncert! 

Informacja o zespole


fot. Stanisław Wadas


fot. Stanisław Wadas


fot. Stanisław Wadas



ALESTORM

Piraci dopłynęli na Pol’and’Rock! Pięcioosobowa grupa Alestorm pokazała to, co w folk metalu najlepsze! Jurek Owsiak zapowiedział ich słowami: „Nadchodźcie, bo zaczyna się burza morska!”. Podwójna stopka działała jak trzeba, a nogi same wyrywały się do wystukiwania rytmu. Publiczność dała się porwać i popłynęła z piratami w rejs z najlepszymi kawałkami grupy. Usłyszeliśmy „Hangover”, „Drink” i „Mexico”. Jak szanty na Pol’and’Rock, to tylko w takim stylu! Spójny tematycznie, pełen chwytliwych utworów koncert. Mimo upału, publiczność mogła z muzykami popłynąć w rytm skocznych refrenów Alestorm. Wasza interakcja z zespołem była niesamowita!

Informacja o zespole


fot. Damian Mekal


fot. Damian Mekal


fot. Damian Mekal



HUNTER

Na ten koncert czekało wielu z Was! Mistrzowie polskiego metalu z charakterystycznym Michałem Jelonkiem na skrzypcach, to zespół, który ściąga tłumy. Ponure, agresywne brzmienie zespołu, jak młot zawisło nad publicznością. Każde jego uderzenie miało swój wydźwięk w szalonych młynach, pogo i rytmicznych podskokach. Gdy tylko zabrzmiał riff pierwszego utworu „Rzeźnia nr 6”, pod sceną rozległ się hałas. Przy następnym kawałku „Dwie Siekiery” nikt nie pozostał obojętny na podrygiwanie w galopującym rytmie. Wielogłos Draka i Letkiego roznosił się na całe pole. Hunter zapanował nad Pol’and’Rockiem. Dziękujemy za mocny występ!  

Informacja o zespole


fot. Marcin Michoń


fot. Paweł Krupka


fot. Damian Mekal 



GOJIRA

Jak zacząć metalowe przedstawienie? Od galopującej perkusji i agresywnej ściany gitar! To właśnie od „Only Pain” rozpoczęli swój koncert panowie z Gojiry. Death metalowa konstrukcja z wyraźnie zaznaczoną melodią rozruszała imponujący tłum, który zgromadził się przed sceną. Jak sam stwierdził wokalista zespołu, Joe Duplantier: „Nigdy w naszej karierze nie graliśmy przed taką dużą publicznością”. Widok był naprawdę imponujący – tłum rozciągał się aż po horyzont.

Przeczytaj całą relację!

Informacja o zespole

 

Fot. Szymon Aksienionek

Fot. Stanisław Wadas


Wojtek Mazolewski Quintet + Zespół Pieśni i Tańca Śląsk + Goście 

Chaos jest językiem fantazji. Idea rodzi się z magii. Jazz łączy to, co inny pomyślałby, że trzeba rozdzielić. Mamy ciary! Za nami piękna noc, pełna niezapomnianych dźwięków. Wojtek Mazolewski, Ania Rusowicz, John Porter, Wojciech Waglewski i Chór Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk im. Stanisława Hadymy. Dzisiaj na dużej scenie był jazz o wolności. Scena przyćmiła gwiazdy i księżyc. Każda nuta opowiadała o miłości. Było naprawdę pięknie!

Informacja o zespole


fot. Stanisław Wadas


fot. Szymon Aksienionek


Marcin Michon



TABU

Nic nie brzmi tak dobrze jak reggae na Pol’and’Rock! Chłopaki z Tabu rozbujali publikę i zarazili pozytywną energią już od pierwszego utworu. Charyzmatyczny wokalista, Rafał Kawrot, poprowadził ten pulsujący rytmem spektakl, w którym przeniósł Jamajkę na festiwalowe pole. Ogrom instrumentów na scenie nie przeszkadzał wcale w odbiorze falującej muzyki. Wszystko działało jak dobrze naoliwiona maszyna. W trakcie koncertu pod scenę wjechał wóz straży pożarnej i polał spragnionych wody Festiwalowiczów.

Informacja o zespole


fot. Damian Mekal


fot. Stanisław Wadas


fot. Stanisław Wadas



GOO GOO DOLLS

 

Przeczytaj całą relację!

Informacja o zespole


(DŚ)

POKAŻ PODOBNE
2018-11-21 13:47:25

Nie spinaj się, zepnij się! Zostały tylko dwa dni! 

Tylko wspólnymi siłami możemy iść po sukces! Trzy nominacje do Nagrody Publiczności w konkursie „Złote Spinacze” są najlepszym przykładem, że razem możemy wszystko!

ZOBACZ TEŻ