Aktualności

Frank Carter & The Rattlesnakes na Dużej Scenie

2018-04-16 16:08:05

 

Temu artyście klimat Najpiękniejszego Festiwalu Świata i tłumu bawiącego się przed sceną - na pewno się spodoba. Powitajmy Frank Carter & The Rattlesnakes, którzy wystąpią 4 sierpnia na Dużej Scenie.  

 

 

Przed oczami na pewno macie obraz Franka Cartera – nurkuje w tłum pod sceną, jego obnażony tors pokryty kolorowymi tatuażami. Artysta wrzeszczy tak mocno, że wydaje się że zaraz pękną mu żyły.

 

Ten obraz wokalisty utrwalił się w pamięci publiczności od czasów gdy był liderem i wokalistą hardcorowej kapeli Gallows. Każdy, kto przesłucha najnowsze wydawnictwo formacji Frank Carter and The Rattlesnakes, czyli wydaną w 2017 roku płytę „Modern Ruin”, może usłyszeć echa tej wściekłej, napędzanej gniewem i agresją twórczości z czasów Gallows. Jednak „Modern Ruin” udowadnia, że artysta ma ogromny potencjał i stać go na wiele więcej.

 

Jeżeli porównamy „Modern Ruin” z pierwszym albumem formacji, wydanym w 2015 roku wybuchowym krążkiem zatytułowanym „Blossoms”, to „Modern Ruin” jest najbardziej zaawansowanym muzycznie dziełem Cartera. Płyta łączy ze sobą najróżniejsze wątki by stworzyć fascynującą muzyczną opowieść, która zachwyci zarówno wiernych fanów wokalisty jak i tych, którzy dopiero poznają twórczość artysty.

 

„Jesteśmy ludźmi wielowymiarowymi. Istoty ludzkie są bardzo skomplikowane i w tym albumie chciałbym oddać temu hołd” mówi Carter. „Myślę że stanowię dla ludzi poważny problem, bo nie wiedzą w jaki sposób mogą mnie zakatalogować. Nie mogą zrobić tego na podstawie mojej twórczości, bo jest zbyt eklektyczna. Ale taki ja właśnie jestem. Jestem skomplikowanym kolesiem. Lubię wiele różnych rzeczy.”

 

Carter podczas współpracy z Gallows nagrał dwa albumy, które przyczyniły się do zdefiniowania muzycznej dekady: w 2006 ukazał się album „Orchestra of Wolves”, a w 2009 na półki trafiła płyta „Grey Britain”. Zakończywszy współpracę z tą hardcorową kapelą, Carter powołał do życia projekt muzyczny Pure Love. Grany przez Pure Love melodyjny i mięsisty rock nie był totalną voltą, jeżeli chodzi o twórczość Cartera, jednak fani mieli problem z zaakceptowaniem tak gwałtownej zmiany kierunku muzycznego przez artystę, który uosabiał dla nich hardcorowy punk.

 

„Byłem bardzo zaskoczony ilością ludzi którzy nie mogli tej zmiany zaakceptować” wspomina Carter. „Ludzie byli w szoku, nie mogli tego przetrawić. Nie mogli zrozumieć co się stało, bo dla nich jestem tylko i wyłącznie agresją. Także taki obrót o 90 stopni był dla nich zbyt gwałtowny.  To jest troszkę tak jak wprowadzenie pędzącego auta w gwałtowny zakręt. Może być Ci trudno”.

 

Carter rozwiązał Pure Love po wydaniu zaledwie jednej płyty – w 2013 ukazał się znakomity album zatytułowany „Anthems”. Przez kolejne dwa lata artysta musiał zmierzyć się z osobistą tragedią, zwątpieniem, negatywnymi emocjami i zmianami które przewróciły jego życie do góry nogami. Carter prawie spisał swoją muzyczną karierę na straty, jednakże powrócił na scenę z nowym zespołem i nową, robiącą piorunujące wrażenie płytą. „Blossoms” – pierwsze wydawnictwo Franka Cartera & The Rattlesnakes –  było oczyszczającym wrzaskiem duszy, przepełnionym żarem i energią przywołującą  hardcorowe korzenie twórczości Cartera. Trudno jest uwierzyć że praca nad najnowszą, drugą płytą  formacji rozpoczęła się od razu po tym, jak „Blossoms” była gotowa do wydania, bo „Modern Ruin” jest dowodem na  powalający muzyczny, tekściarski i emocjonalny postęp Cartera.

 

„Ta płyta to najlepszy przykład rozwoju zespołu jaki znam. „Blossoms” była wybuchową płytą, przyniosła mi natychmiastowe oczyszczenie i ulgę. Kolejny album prezentuje wolniejszy proces twórczy, podobny do upuszczania krwi. Jeszcze bardziej oczyszczający niż „Blossoms”, nasz najnowszy album to w pełni kontrolowany proces” mówi o „Modern Ruin” Frank Carter.

 

Wolniejsze tempo pracy pozwoliło muzykom pokazać pełnię możliwości w studio i swobodnie eksperymentować z brzmieniem, co zaowocowało świetnym materiałem. Płytę otwiera senne i liryczne zawodzenie utworu „Bluebelle”. Następny kawałek na płycie to ogłuszający „Lullaby”. Potężne rytmy perkusisty Garetha Grovera łączą się z pneumatyczną mocą gitary Deana Richardsona na trzecim utworze, który jest równie dosadny co prawy sierpowy – przepełniony żalem, krwawy i bezkompromisowy kawałek „Snake Eyes” doskonale pokazuje siłę kapeli. „Modern Ruin” to epicka kolekcja różnych muzycznych smaków, tekstur i nastrojów.  Wyróżnia się, na przykład, kawałek „Acid Veins” inspirowany bluesowym graniem. Według Cartera najlepszym utworem na płycie i najlepszym kawałkiem który stworzył  w ogóle jest „Neon Rust”. „Neon Rust” to hipnotyzująca i marzycielska opowieść o dystopijnej przyszłości i świecie który odziedziczy córeczka wokalisty.  

 

„Musiałem otoczyć się muzykami, którzy są, według mnie, znacznie lepsi ode mnie. Musiałem poczuć się niepewnie, a to z kolei motywowało mnie do bycia coraz lepszym. Sięgałem coraz wyżej, szukałem nowych sposobów na wszystko” wspomina Carter.

 

Dowodem na nowatorskie podejście do muzyki jest wokal Cartera. Wokalista raz nuci aksamitnym pięknym półgłosem, który przechodzi w chwytający za duszę lament. Nie brakuje też charakterystycznego, siarczystego krzyku do utraty tchu.

 

„Ograniczyłem intensywność ekspresji, tak aby do każdej piosenki dobrać doskonale skalę głosu” podkreśla Carter. „Jak tylko odkryłem jak je ze sobą połączyć, to było tak jakby ktoś wręczył mi klucze do pie***lonej biblioteki i powiedział: „tu masz wszystko, czego Ci potrzeba, korzystaj z tej wiedzy”. Zawsze myślałem że w studio muszę dać z siebie 1000%. To co robisz w studio zostaje uwiecznione, zostaje już na zawsze w jednym miejscu. Tym razem stwierdziłem: OK, dam z siebie wszystko ale tylko wtedy, kiedy wymaga tego ode mnie muzyka. W innych przypadkach będę nadrabiać sprytem. Osiągnę coś i udowodnię sam sobie, że powinienem to robić. Tak naprawdę nigdy nie wierzyłem w siebie i często czułem się jak oszust. Po raz pierwszy w życiu zrozumiałem, że urodziłem się by to robić. To powód dla którego żyję”.

 

Teksty są totalnie bezkompromisowe. Carter napisał najszczersze teksty w swojej karierze, sięgając w głąb własnej psychiki i dzieląc się swoim doświadczeniami i spostrzeżeniami. Piosenki dotyczą zawiłości związków międzyludzkich, trudów codziennego życia i opowiadają o przerażających niewiadomych które nie dają nam zmrużyć oka. To płyta która odkrywa przed nami okrutną prawdę o tym jak żyjemy i o tym, że wszystko co cenimy i osiągamy tu i teraz popadnie w ruinę po naszym odejściu.

 

„Chciałem stworzyć klasyczny album. Udało nam się nagrać płytę, która zabiera słuchaczy w podróż, tak samo jak ja podróżowałem przez życie z moimi ulubionymi albumami, gdy byłem młodszy. Te płyty zmieniły moje życie: „Adrenaline” Deftones, „Everything You Ever Wanted To Know About Silence” Glassjaw, “Dark Side of The Moon” Pink Floyd, “Volume 4.” Sabbath, czy “Nevermind” Nirvany. Te wszystkie nagrania zabierają słuchacza w muzyczną podróż i prezentują wszechstronność muzyków. Takie nagrania pozwalają muzykom głośno i wyraźnie oznajmić światu: ‘oto jesteśmy’. Nigdy nie miałem okazji tak głośno i wyraźnie powiedzieć światu o tym, kim jestem. Takim oświadczeniem jest dla mnie „Modern Ruin”. Możesz odpalić płytę i spróbować zrozumieć, kim jestem.”

 

Przyszedł czas na to by zrozumieć kim naprawdę jest Frank Carter.

 

POKAŻ PODOBNE
2018-02-26 13:13:18

Blues Pills na Małej Scenie

Wywodzący się ze Szwecji zespół grający nowoczesnego psychodelicznego rocka, który przywodzi na myśl kultowe utwory gatunku, zagra na Małej Scenie PollAndRock Festival. W ich muzyce odszukacie bluesone, rockowe i bluegrassowe dźwięki połączone z magnetycznym wokalem.

2018-02-19 09:29:30

Złoty Bączek 2018 - notowanie 10

Przed Wami kolejne notowanie Złotego Bączka - nagrody którą Wy, jako publiczność Najpiękniejszego Festiwalu Świata przyznajecie swoim ulubionym wykonawcom. Czy w rankingu pojawiły się zmiany? Przekonajcie się sami!

2018-02-26 15:02:13

Big Mountain na PolAndRock Festival

Jeżeli wypatrywaliście w festiwalowym line-upie propozycji reggae, to mamy dla was prawdziwy rarytas - zespół Big Mountain spotka się z polską publicznością na Małej Scenie Najpiękniejszego Festiwalu Świata.

ZOBACZ TEŻ