Aktualności

Lekcja pokory

2015-08-01 13:15:00

Od dawna wiadomo, że namiot Akademii Sztuk Przepięknych to miejsce na spotkania z wielkimi osobami, które mają do powiedzenia mnóstwo wartościowych rzeczy. Czasem chciałoby się, aby cały dzień mógł zostać poświęcony na spotkanie z jedną osobą. Niestety, jest to niemożliwe i to jedyna wada tego miejsca. Pozostaje wtedy ogromny niedosyt, co widać po kolejce, jaka ustawia się do zadawania pytań naszym gościom. Tak było również podczas pierwszego spotkania ostatniego dnia Festiwalu - z Anną Czerwińską

Pani Anna jest polską alpinistką i himalaistką, zdobywczynią 6 ośmiotysięczników i Korony Ziemi. Jej przygoda ze wspinaczką rozpoczęła się w 1969 roku i trwa, więc zdecydowanie jest właściwą osobą do rozmów o górach.

Spotkanie rozpoczęło się od tradycyjnego pytania o wrażenia z wizyty na Woodstocku. Czerwińska przyznała,że jadąc do Kostrzyna nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielka jest to impreza. A do tego jak wspaniała - 
Tu mamy wszystko co zabrała nam cywilizacja – można usiąść na trawie, wypić piwo, pogadać ze znajomymi. Jesteście przez te dni naprawdę wolni i na tym polega cały urok Woodstocku.

Pani Ania zwiedzała Przystanek z ogromnym zainteresowaniem i starała się odwiedzić każde miejsce, jednak stara się unikać dużej sceny. Mocne basy z Dużej Sceny powodują wspomnienia trzęsienia ziemi w Nepalu, które przeżyła czekają na wyjście w góry podczas ostatniej ze swoich wypraw.

Himalaistka apelowała, aby znaleźć organizację, która organizuje pomoc dla mieszkańców Nepalu i wspomóc taką akcję, uważając jednak na nieuczciwych ludzi. Jeszcze lepszym pomysłem jest pojechanie do Nepalu i zostawienie tam trochę pieniędzy - dzięki temu państwo powoli będzie stawało na nogi po tej niebywałej tragedii:
Oni proszą o turystów, nie o pieniądze. To mi się podoba, mają godność – nie stali się żebrakami. Chcą sami odbudować swój kraj.

Rozmowa nie mogła jednak nie dotrzeć do sensu życia pani Anny, czyli wspinaczki górskiej. Wspaniale słucha się kogoś, kto pomimo ogromnych sukcesów - na skalę światową - w tej dyscyplinie sportowej potrafi zachować skromność.
Himalaistka przyznała, że w czasie, gdy zaczynała swoją przygodę z górami nie dało się z tego wyżyć. W zasadzie to ona nigdy nawet nie próbowała tego robić, dlatego poświęcił parę lat na zarobienie pieniędzy, by potem oddać się wspinaczce. Przyznaje, że nigdy nie była typem sportowca. Dopiero powrót w góry po studiach upewnił ją w tym, że to słuszna decyzja i chce oddać temu swoje życie. Wie, że młodzi ludzie zdobywają w tej chwili pieniądze np. w Internecie, jednak uważa, że dla niej już na to za późno, dlatego otworzyła własny biznes. 

Dlaczego jeździ w góry?
Znalazłam pole do działnia, w którym mogę pokazać na co mnie stać – wiele spraw nie pojawiło by się w moim życiu, gdyby nie góry. Mogłabym być tłustym farmaceutą. Nie ujawniłabym w sobie tych cech, które ujawniły się w górach. Potrafię przewidzieć i skalkulować ryzyko, ponieść odpowiedzialność, poradzićsobie w trudnych sytuacjach, realizować cel. a jak mi się nie uda to nie traktuje tego jak kolejną porażkę, tylko lekcje z której trzeba wyciągnąć wnioski.

Mowa również była o dowodzeniu wyprawą. Pani Ania stwierdziła, że dużo lepiej wychodzi jej rozmawianie z górami, niż z ludźmi. Twierdzi, że nie nadaje się do dowodzenia ludźmi. Pięknie opowiadała o tym, że my jako ludzie jesteśmy gośćmi w górach. Trzeba je poprosić, aby pozwoliły nam na siebie wejść i że możemy mieć najlepszy sprzęt, ale jeśli góra nie będzie łaskawato nic z tego nie wyjdzie. 

Nie zabrakło również o momentu zadumy o tych niezrealizowanych celach i marzeniach - w tym przypadku K2, który już trzykrotnie nie pozwolił Annie Czerwińskiej na siebie wejść. 
Musimy pamiętać, że Polacy powinni być dumnie ze swoich osiągnięć w górach. Nazywani jesteśmy "łojantami lat 70". Niestety wojna pokrzyżowała nam plan, stąd kiedy udało nam się powrócić zza żelaznej kurty pojawił się pomysł zdobywania tych samych szczytów, tyle że zimą. 

Anna Czerwińska proszona o powiedzenie czegoś ludziom, którzy nie próbowali nigdy gór powiedziała - 
(...) dla każdego są inne i każdy może robić co innego. Jedni pójdą na morskie oko, a inni muszę się powiesić nad urwiskiem, żeby poczuć to samo. Mamy różny poziom wrażliwości Nie ma dla mnie nic piękniejszego niż góry. Góry są 8 cudem świata. Korzystajcie z tego co macie i widzicie, miejmy pasje. Wszędzie na wyciągnięcie ręki mamy coś wspaniałego i znajdźmy dla tych gór trochę serca. Na każdym poziomie można znaleźć satysfakcję.

Na koniec poruszony został temat dotyczący komercyjnych wypraw, traktowania partnera jak kilenta, przez co znika zaufanie, przyjaźni i istota dawnej wspinaczki i braterstwa liny.
Podoba mi się, że na woodstocku nie ma podziału na starszych i młodszych. Chciałabym, żeby więcej było takich imprez, żeby wszyscy bawili się jednakowo.

Nie wiem jak Wy, ale ja po powrocie z Kostrzyna pakuje plecak i ruszam w góry.

 


(Nika ,fot.Michał Sandecki)





POKAŻ PODOBNE
ZOBACZ TEŻ