Aktualności

Wilczy apetyt na piękną muzykę zaspokojony!

2017-08-04 01:01:17

Ich występ dla wielu z nas to wehikuł czasu. Dlatego nie bez powodu w trakcie koncertu niektórzy z nas zamykali oczy podczas największych przebojów, które przywołały w naszym sercu obrazy z czasów bujnej młodości. Obudziła się w nas nostalgia i najskrytsze wspomnienia. 25 lat temu Wilki rozpoczynały swoją twórczość, w czasach tak bardzo ważnych, kiedy wolność w naszym kraju dopiero uczyła się być silna. Dwa lata później - 23 lata temu odbył się pierwszy Przystanek Woodstock, który umocnił  nas i do dzisiaj pielęgnuje potrzebę niezależności, pokoju i harmonii.

Wilków wtedy słuchało się wszędzie – na prywatkach, podczas wieczorów we dwoje czy wypłakując do poduszki złamane młodzieńcze serce. Można powiedzieć, że 20-25 lat temu Wilki były symbolem dzikiej, szalonej wolności nas lub naszych rodziców.

Dzisiaj byliśmy świadkami czegoś pięknego – zderzenia się kilku pokoleń, którzy wspólnie odśpiewali emocje, które zapisane są w utworach tego zaklinającego zespołu. Niezależnie jednak w jakim wieku jesteście – dzisiaj było czuć jedność i serca bijące w jednym kierunku.

To piękno, jakim jest zrozumienie mimo różnicy wieku było też widać na scenie. Robert Gawliński zagrał koncert z zespołem, w którym na gitarze gra jego syn Beniamin.

Przenosząc się do przeszłości przepłynęliśmy przez największe przeboje. Większość z nich pochodzi z kultowej niebieskiej płyty „Wiki”, która przez wielu z nas nazywana jest szamańskim krążkiem. Takiej płyty nie było od lat, która przeszywa, znajduje sobie na stałe miejsce w najgłębszych zakamarkach serca. 

To było niesamowite przeżycie posłuchać takich utworów jak „Cień w dolinie mgieł”, „Nie zabiję nocy”, „Aborygen” czy „Beniamin” w nocnej scenerii i pośród pięknych przebijających się ze sceny świateł, które barwiły smugami niebo. Kiedy na telebimach pojawiał się radosny tłum i niekończący się las rąk ciężko było powstrzymać łzy wzruszenia. Daliście temu koncertowi obraz największego piękna, za co Wam dziękujemy!

Na zakończenie koncertu było energiczniej. Dwa bisy – cztery utwory, w tym Baśka, która jest z kategorii utworów, które albo się lubi albo nie, ale musi zostać zagrana.

(Syla)

fot. Igor Kohutnicki

fot. Piotr Barbachowski

fot. Piotr Barbachowski

fot. Dawid Ilnicki

fot. Piotr Barbachowski

fot. Igor Kohutnicki

fot. Damian Mekal

fot. Damian Mękal

POKAŻ PODOBNE
ZOBACZ TEŻ